Dostępność i cena: Ja swoją maskę kupiłam w Niemczech za ok. 12 zł. Nigdy nie widziałam jej w Polsce, a na wizażu przeczytałam, że jej cena waha się pomiędzy 8-16 zł za 300 ml. O ile z dostępnością jest ciężko, to cena w stosunku do jakości bardzo dobra :)
Opakowanie: Maseczka zamknięta jest w plastikowym słoiczku o ładnej szacie graficznej. Bez problemu można wydobyć z niej odpowiednią ilość kosmetyku. Słoiczek jest dość szeroki, dlatego myślę, że nie będzie problemu z końcówką produktu. Napisy nie zdzierają się, wszystko wygląda bardzo estetycznie.
Konsystencja, wydajność i zapach: Maska jest gęsta, bez problemu rozprowadza się ją na włosach. Wydajność jak dla mnie także super, używam jej od kilku miesięcy razem z siostrą (ja używam mniej więcej raz w tygodniu) i nie doszłyśmy jeszcze do połowy. Zapach cudowny, taki świeży i owocowy. Nie raz słyszałam, że moje włosy pięknie po niej pachną ;)
Działanie: Czyli najważniejszy punkt.Jak dla mnie cudowne. Ja zawsze używam jej pod czepek i czapkę na ok.40 minut. Po spłukaniu (podczas spłukiwania czuć, jak bardzo włoski są wygładzone) i wysuszeniu włosy są dociążone, miękkie, ciężkie, śliskie i baaardzo nawilżone. Efekt jaki lubię najbardziej. Nie wiem jednak czy na dłuższą metę zregenerowała moje włosy, ale myślę, że jak najbardziej się do tego przyczyniła, gorąco polecam!

nigdy nie uzywalam, ale chyba kupie :) / u mnie konkurs, zapraszam!
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie tą maską :)
OdpowiedzUsuńpowiem szczerze, że skład ma dosyć dobry, jedynie ten alkohol izopropylowy :-( moje włosy jednak nie za bardzo lubią proteiny, więc maskę sobie podaruję ;-)
OdpowiedzUsuńPS. Sok aloesowy z denka kupiłam w Super Pharmie :-)
Fajnie, że dobrze Ci służy!
OdpowiedzUsuńZ serii Fructis miałam w swoim życiu mało produktów, też tej maski jeszcze nie widziałam w Polsce :)
OdpowiedzUsuń